czwartek, 6 lipca 2017

Taras


Nie jest to oczywiście jedna z tych stylizacji jakie pojawiają się w magazynach o dekorowaniu wnętrz, ale tak czy inaczej ja jestem z siebie dumna. Z niczego zrobiłam coś i w te letnie, upalne dni taras stał się moim ulubionym miejscem. Wystarczyły stare palety, wypełnienie rozprutej poduszki, bela starego materiału, skrzynka na owoce, przeżarty przez korniki stolik i trochę kwiatów. Niby nic, a tyle szczęścia i przytulności. Od razu lepiej się pracuje, lepiej się myśli i lepiej wita dzień. Czasem na stoliku lądują niespodzianki, często nie jedna. Rozczulam się przy każdym geście, który obliczony jest w prostej linii na sprawienie mi radości. 
W weekendowe wolne wieczory siedzę tu z chłopcami i gramy w "inteligencję" albo w "państwa - miasta", jak kto woli. Ubaw mam przy tym niecodzienny, bo Mikołajowi zdarza się takie kwiatki tworzyć, że boki zrywać. Samochód na "P": pick -up, sławna postać na C: Cyprian (Norwida oczywiście miał na myśli), choć Tomek też nie zostaje w tyle i jego kwiat na P - petargonia, też na pewno przejdzie do historii. 


Czasem w niedzielne wieczory wpada Ellen z Lexem i szczeniakami. Choć szczerze mówiąc w Borysie i Loli coraz mniej ze szczeniaków. Co za świat, w którym nawet psy się starzeją! Siedzimy sobie do zmroku, czasem to siedzenie przeciąga się na jeszcze dłużej i rozmawiamy, rozmawiamy, rozmawiamy … Uwielbiam inspirujące rozmowy z Contessą tak jak i uwielbiam tę nieskrępowaną swobodę - nie trzeba się zapowiadać. Wystarczy po prostu zapukać, zadzwonić, krzyknąć z ulicy "buongiorno principessa!" Takie proste. Bo życie generalnie byłoby proste, tylko sami je sobie często komplikujemy. 
Dziś kolejny z pewnością niezwykły dzień. Wieczorem pierwsze w tym roku mercatino, ale wcześniej czekam na miłe odwiedziny "po drodze". Kończę przygotowywać pokój na przyjazd następnych Gości. Jeśli czas pozwoli znów poczytam na tarasie i dokończę konspekt do przewodnika. Mam nadzieję, że tym razem nie zasnę z okularami na nosie i nie będę tym samym przypominać azjatyckiego misia. Muszę jeszcze tort zamówić, bo przecież już jutro ktoś będzie świętował. Tym razem w mniejszym gronie, ale za to w podobnym towarzystwie. Dwóch panów zestarzeje się o rok, a pomiędzy nimi całe pół wieku
Uciekam więc, bo czas nagli i zanim słońce rozleje się na tarasie muszę podlać moje kolorowe, jedyne w swoim rodzaju PETARGONIE.
Dobrego dnia!

TARAS to po włosku TERRAZZO (wym. terracco)

6 komentarzy:

  1. Pięknie, cieszy bardziej bo zrobione samemu :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł! Też ostatnio takowy chodzi mi po głowie ;) A co zrobiłaś ze skrzynki?

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajnie zrobione. Z palet można wykonać dużo ciekawych rzeczy. Ja kiedyś myślałam o łóżku - cztery palety i na to materac. Super sprawa. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z moich doświadczeń wynika, że meble z palet są: tanie, stylowe, wygodne i trwał - nie widzę sensu kupowania nowych...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkiego wszystkiego najlepszego i do jutra
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń

Drukuj